Jednym z filarów GEN practice jest praktyka medytacji: systematyczne poznawanie własnego doświadczenia, rozwijanie uwagi i tworzenie przestrzeni, w której możemy wyraźniej zobaczyć siebie oraz świat.Praktyka świeckiej medytacji w oparciu o program prowadzony w GEN practice skierowany do osób świeckich oferuje przestrzeń do odkrywania i praktykowania medytacji w jej najbardziej uniwersalnej formie – jako praktyki uważności i obecności, doświadczania głębokiej natury umysłu, która jest dostępna każdemu, niezależnie od przekonań czy tradycji. Oparty o japońskie zazen, program bez religijnych kontekstów, skupia się na pracy z technikami takimi jak Susokukan (数息) – liczenie oddechów, Zuisokukan (随息) – podążanie za oddechem i Shikan (止観) Zatrzymanie poruszeń umysłu i obserwacja, w oparciu o rozwijanie umiejętności oddechu przeponowego i brzusznego. Medytacja jest tu traktowana jako uniwersalne narzędzie odkrywania i harmonizowania umysłu i serca. Praktyka, która nie tylko wspiera indywidualne zdrowie i dobrostan, ale także przynosi korzyści całej społeczności, prowadząc do bardziej świadomego i współczującego życia.
Program stworzony został w celu:
- Opanowania i utrwalania zdolności utrzymywania świadomości obecnej chwili,
- Rozwijania nawyku oddechu przeponowego i brzusznego i oddechu „tanden”
- Poszerzania zrozumienia i umiejętności praktycznych medytacji,
- Zdolności doświadczenia chwil czystego, klarownego stanu umysłu i nierozproszenia
- Bardziej świadome życie — dla dobra siebie i bliskich nam osób.
Poznawanie siebie jako praktyka
Człowiek jest podmiotem własnego doświadczenia. Zanim zacznie opisywać świat, tworzyć teorie na jego temat czy przyjmować określone przekonania, doświadcza własnego istnienia. Ma ciało, odczuwa jego potrzeby i ograniczenia, przeżywa emocje, myśli, reaguje na otoczenie i pozostaje w relacji z innymi ludźmi. Doświadcza również niepewności związanej z istnieniem, przemijaniem i granicami poznania.
Z tego pierwotnego doświadczenia wyrastały filozofie, religie i systemy psychologiczne. Każdy z nich próbował na swój sposób odpowiedzieć na pytania o naturę człowieka, jego umysłu, cierpienia i miejsca w świecie. Niektóre odpowiedzi opierały się na wierze i objawieniu, inne na rozumowaniu, obserwacji, inne na systematycznej praktyce. Z czasem opisy te zaczęły funkcjonować jako rozbudowane systemy pojęć, przekonań i zasad, które niekiedy przesłaniają to, od czego wszystko się zaczęło: bezpośrednie doświadczenie życia.
Praktyka świeckiej medytacji proponuje powrót do tego doświadczenia. Nie wymaga przyjmowania określonego światopoglądu ani uznawania jednej tradycji za właściciela prawdy o człowieku. Zamiast zaczynać od odpowiedzi, zaczyna od obserwacji i treningu: od tego, co można zauważyć w ciele, oddechu, emocjach i umyśle, oraz od sprawdzania, jak powstają nasze reakcje, co wpływa na sposób postrzegania rzeczywistości i jak często działamy automatycznie, nie rozpoznając mechanizmów kierujących naszym zachowaniem.
Nie chodzi o to, by uwierzyć w określoną teorię na własny temat. Chodzi o to, by nauczyć się w nierozproszony sposób kierować naszą uwagę do wewnątrz i obserwować, a przez to poznawać siebie.„Poznaj samego siebie— gnōthi seautón” — to jedna z najstarszych i najważniejszych maksym filozofii zachodniej, wyryta na świątyni Apollina w Delfach. Sokrates uczynił z niej podstawę filozoficznego namysłu nad człowiekiem, pokazując, że poznanie siebie zaczyna się nie od gromadzenia wiedzy, lecz od zakwestionowania tego, co uznajemy za oczywiste. Jego słynne „Wiem, że nic nie wiem” wyraża świadomość granic własnego poznania — gotowość do przyznania, że nasze przekonania mogą być mniej pewne, niż nam się wydaje. W tym sensie poznawanie siebie nie polega wyłącznie na budowaniu wiedzy o własnej osobowości, historii czy sposobie myślenia. Wymaga również zatrzymania się i przyjrzenia temu, z jakiego miejsca doświadczamy świata, zanim zdążymy opisać go za pomocą pojęć, przekonań i wyuczonych odpowiedzi.
Poznawanie siebie nie oznacza jedynie gromadzenia wiedzy o własnej osobowości, historii, upodobaniach czy sposobach reagowania. To wszystko już przynajmniej częściowo znamy i potrafimy o tym opowiadać. Istnieje jednak głębszy wymiar poznania — skierowany ku temu, czym jesteśmy, zanim opiszemy siebie za pomocą słów, myśli, pojęć i utrwalonych przekonań.
Na co dzień utożsamiamy się z treścią własnego umysłu: z myślami, emocjami, wspomnieniami, wiedzą i wyobrażeniami o tym, kim jesteśmy. Tworzą one spójny obraz siebie, ale jednocześnie mogą przesłaniać samo doświadczenie istnienia — to, co jest obecne, zanim zdążymy to nazwać, ocenić lub wyjaśnić.
Program GEN świeckiej medytacji zaprasza do zbadania tego obszaru nie przez poszukiwanie kolejnej odpowiedzi, ale w stopniowym odkrywaniu granic tego, co o sobie wiemy. Co możemy zauważyć, gdy na chwilę przestajemy podążać za myślami, podtrzymywać własne wyobrażenia i interpretować każde doświadczenie? Możemy wtedy przyglądać się doświadczeniu, zanim zostanie ujęte w słowa, i sprawdzać, czy nasze myśli, emocje oraz przekonania rzeczywiście wyczerpują odpowiedź na pytanie, kim jesteśmy.

O podstawach, których nie można ominąć
Każda praktyka ma swoje poziomy. To, co zaawansowane, nie zastępuje tego, co podstawowe. W kontekście współczesnego, świeckiego podejścia do medytacji, łatwo zainteresować się szczególnymi stanami świadomości, wglądem czy niedualnością. Trudniej poświęcić uwagę dyscyplinie, cierpliwości, odpowiedzialności i rozpoznawaniu własnych motywacji. A przecież właśnie tutaj zaczyna się praktyka. I tu praktyka ma największy wpływ na naszą codzienność.
Współczesność i świeckość nie oznaczają dowolności ani braku kontekstu. Nie musimy przyjmować religijnych dogmatów ani utożsamiać się z konkretną tradycją, ale punktem odniesienia pozostaje ten sam podmiot doświadczenia — człowiek, ze swoim ciałem, oddechem, emocjami, umysłem, uwagą i świadomością. Żyjący w konkretnym miejscu i czasie z innymi ludźmi.
Bez odpowiedniego przygotowania nawet głębokie nauki mogą stać się sposobem unikania tego, co niewygodne. Można mówić o niedualności, nie dostrzegając własnego egocentryzmu, albo o przekraczaniu ego, jednocześnie wzmacniając jego subtelniejsze formy. W proponowanym podejściu nie chodzi o bezkrytyczne odrzucenie tradycji ani o uznanie wszystkiego, co dawne, za prawdziwe. Chodzi o coś prostszego: nie można zastąpić rzeczywistego przygotowania przekonaniem, że jest się już gotowym.
Ponad 20-letnia praktyka zen z jednym z niewielu żyjących i uczących na zachodzie japońskich mistrzów, a także doświadczenie wyczynowego sportu na najwyższym poziomie, lata treningów i przyjaźni z mistrzami i rekordzistami świata we wspinaczce i freedivingu, pokazały mi, jak wiele zależy od podstaw. Wytrwałości, regularności, jakości uwagi, pracy z ciałem, relaksacji, napięcia, stosunku do dyskomfortu i zdolności odróżniania tego, co rzeczywiście się dzieje, od tego, czego chcielibyśmy doświadczyć. Te elementy są wspólne dla sportu, medytacji ale i jakości większości aktywności naszego codziennego życia. Wymagają niekiedy odświeżenia, rozłożenia na części, nauczenia się na nowo, sprawdzenia w praktyce i stopniowego integrowania.
Dlatego program GEN practice świeckiej medytacji opiera się na progresywnym poznawaniu metod i szczegółów, wyprowadzonych z wieloletniego doświadczenia medytacji i sportu podanych w świeckiej, praktycznej i czytelnej formie. Nie chodzi w niej o tworzenie kolejnej ideologii ani obiecywanie szczególnych stanów, lecz o trening, który rozwija stabilność uwagi, poprawia oddech, pogłębia rozumienie reakcji ciała i umysłu oraz zmienia sposób doświadczania siebie, a przez to mieć szerszą zdolność używania naszego ciała i umysłu w każdej sytuacji. Nie musimy z góry wiedzieć, dokąd nas to zaprowadzi. Wystarczy, że z uważnością i spokojem stawiamy każdy kolejny krok.
Program GEN Practice
Program świeckiej medytacji w GEN practice jest zaprojektowanym przez Szymona Olbrychowskiego i autorskim kursem nauki szeroko rozumianej medytacji jako treningu umysłu i ciała. Powstał na podstawie syntezy esencji ponad dwudziestu lat praktyki japońskiego zen wieloletniego doświadczenia wspinaczkowego oraz wiedzy naukowej i praktycznych kompetencji zdobytych jako instruktor i sportowiec wyczynowy we freedivingu.Te trzy obszary stanowią odmienne, lecz uzupełniające się perspektywy pracy z człowiekiem. Łączą trening umysłu i ciała z poznawaniem funkcjonowania układu nerwowego poprzez pracę z oddechem i obserwację reakcji fizjologicznych. Tworzą podstawę do zrozumienia i świadomego stosowania metod wspierających realizację konkretnych celów praktyki.
Zen wprowadza aspekty systematycznego trenowania i badania umysłu, uwagi, koncentracji oraz rozszerzenia granic doświadczania rzeczywistości. Wspinaczka pozwala poznawać ciało w działaniu: jego napięcia, ograniczenia, reakcje na wysiłek, niepewność i strach. Freediving otwiera szczególną perspektywę na oddech, reakcje fizjologiczne i działanie układu nerwowego — zwłaszcza w warunkach, w których relacja między pobudzeniem, odprężeniem i świadomą kontrolą nabiera bezpośredniego znaczenia.
Połączenie tych doświadczeń pozwoliło wyodrębnić zestaw metod, technik i szczegółów praktyki, które wzajemnie się wspierają i które można poznawać i rozwijać stopniowo. Program ma charakter progresywny: kolejne elementy uzupełniają się, a zarazem mogą być praktykowane niezależnie od przynależności religijnej i wcześniejszego doświadczenia medytacyjnego.
Program nie jest próbą przeniesienia jednej tradycji do nowego kontekstu ani połączenia różnych systemów w kolejną doktrynę. To kurs dający gotowe narzędzia uważnego przyglądania się temu, jak funkcjonują nasz umysł i ciało, jak powstają nasze reakcje, nawyki i cierpienie oraz jak możemy rozpoznawać je bez automatycznego podążania za nimi. Nie wymaga przyjęcia określonych przekonań — zaprasza do bezpośredniego sprawdzania we własnym doświadczeniu.

Poznać, oswoić, zrozumieć. Znaleźć przestrzeń
Rodzaj medytacji, którą chcemy przybliżyć nie jest ucieczką od codzienności, nie ma również dać niezwykłych stanów ani być próbą osiągnięcia idealnej wersji siebie. Myśli nie zawsze podlegają naszej woli. Emocje nie znikają tylko dlatego, że uznajemy je za niewygodne. Ciało reaguje, zanim zdążymy świadomie zinterpretować sytuację. Możemy próbować nad tym wszystkim zapanować, ale możemy również nauczyć się je wyciszać, a następnie rozpoznawać zachodzące procesy, rozumieć ich uwarunkowania i stopniowo zmieniać własną relację z nimi. Potrzebujemy do tego narzędzi, które dają wytchnienie i przestrzeń, by te procesy poznać, oswoić i uświadomić.
Oswojenie nie oznacza całkowitej kontroli. Poznanie nie oznacza, że potrafimy wszystko wyjaśnić. Świadomość nie gwarantuje też, że zawsze będziemy postępować właściwie. Praktyka świeckiej medytacji pozwala powrócić do przestrzeni między tym, co odczuwamy, a tym, co z tym robimy.
Ma znaczenie nie tylko dla nas samych. Nasze napięcie, lęk, gniew i nieuświadomione nawyki wpływają na ludzi, z którymi żyjemy. Z kolei zdolność słuchania, rozpoznawania własnych reakcji i świadomego odpowiadania na sytuacje może zmieniać jakość naszych relacji.
Zaczynamy od własnego doświadczenia nie po to, by zamknąć się w sobie, lecz by lepiej siebie zrozumieć, a przez to zyskać szansę również na głębsze rozumienie innych. Pomaga nam to rozpoznawać własną obecność w świecie i wpływ, jaki wywieramy na otoczenie.
Dlatego celem programu nie jest indywidualny rozwój. Jest nim bardziej świadome uczestniczenie w życiu — dla dobra siebie i bliskich nam osób.
Kilka słów o programie Praktyki świeckiej medytacji
Nie zaczynamy od próby osiągnięcia szczególnego stanu umysłu. Zaczynamy od tego, co już jest: od ciała, oddechu, myśli i zdolności zauważania. Nie musimy niczego dodawać do tego doświadczenia. Musimy jedynie nauczyć się je rozpoznawać.
Począwszy od 2005 roku, praktykowałem wyłącznie Susokukan (数息) tzw. liczenie oddechów — medytację opartą na pracy z oddechem i uwagą. W tym czasie podczas eksperymentowania z różnymi sposobami łączenia oddechu z liczeniem doświadczyłem kilku istotnych przełomów, na które istotnie wpływały sposób, w jaki oddychałem, kierowałem uwagą i rozumiałem samą praktykę. W ten sposób rozwijałem zdolności Zuisokukan (随息) – podążanie za oddechem i Shikan (止観) Zatrzymania poruszeń umysłu. Nie były to po prostu kolejne techniki dodawane do wcześniejszych. Były to naturalnie przychodzące zmiany jakości praktyki. Każda zmiana pozwalała ponownego przyjrzenia się temu, co się dzieje, co robię i dlaczego.
Po dziesięciu latach tego rodzaju praktyki codziennie i na licznych tygodniowych odosobnieniach, w 2016 roku, zacząłem regularnie siadać w pełnym lotosie i praktykować Shikantaza (只管打坐) — praktyka „po prostu siedzenia”, polegająca na pełnej obecności w bezpośrednim doświadczeniu, bez dążenia do określonego stanu umysłu czy rezultatu.
W tym okresie rozpocząłem również intensywne treningi wspinaczkowe, szczególnie drytoolingu, które znacząco wpłynęły na moją sprawność fizyczną. Rozwinąłem przede wszystkim mięśnie głębokie tułowia, poprawiłem mobilność i ogólną kondycję, dostrzegając znaczenie tych aspektów fizyczności, które wcześniej nie wydawały mi się istotne. Ambitne projekty wspinaczkowe rozwinęły we mnie również umiejętność mobilizacji oraz zdolność wchodzenia w stan flow — głębokiej koncentracji na ruchu, która pozwala ograniczyć odczuwanie lęku i przekraczać granice zmęczenia mięśniowego.Rozwinięcie sprawności fizycznej, mobilności i mięśni głębokich tułowia wpłynęło również na jakość mojej praktyki medytacyjnej, pozwalając mi stabilniej i swobodniej utrzymywać pozycję siedzącą oraz pogłębić naturalność oddechu. Dzięki temu mogłem w większym stopniu uwolnić uwagę od dyskomfortu wynikającego z ograniczeń ciała i przestać się obawać długich odosobnień.W 2021 roku, chcąc pogłębić wiedzę o oddechu, zainteresowałem się freedivingiem i rozpocząłem treningi bezdechu statycznego (STA), polegającego na dobrowolnym wstrzymaniu oddechu. Apnoe pozwala bezpośrednio obserwować reakcje organizmu na narastający bodziec oddechowy, a także relację między ciałem, umysłem i oddechem. Doświadczenia te wzbogaciły moją praktykę medytacyjną, pogłębiając świadomość procesów fizjologicznych, umiejętność obserwacji impulsów i napięć oraz zdolność pozostawania w bezruchu i spokoju wobec dyskomfortu, bez automatycznego reagowania i potrzeby odzyskiwania kontroli.
Nie oznaczało to porzucenia zazen, lecz dalszy rozwój praktyki poprzez doświadczenia czerpane z różnych dziedzin. Susokukan, shikantaza i apnoe nie stanowią dla mnie odrębnych, konkurujących ze sobą metod, lecz pozwalają badać różne aspekty tego samego doświadczenia. Susokukan wykorzystuję do uspokojenia i zebrania uwagi poprzez liczenie oddechów, Shikantaza rozwija zdolność pozostawania w otwartej obecności bez skupiania się na konkretnym obiekcie, a apnoe pozwala mi bezpośrednio obserwować reakcje ciała i umysłu w obliczu narastającego impulsu oddechowego. Doświadczenia z bezdechu pogłębiają moją zdolność siedzenia w zazen bez walki z dyskomfortem, natomiast stabilność uwagi rozwijana w medytacji wspiera świadome i spokojne przeżywanie bezdechu. Kontynuując każdą z tych praktyk, rozwijam je równolegle, pozwalając, by wzajemnie pogłębiały moje rozumienie ciała, oddechu i umysłu.
Tradycyjne nauczanie zen często pozostawia szczegóły praktyki niedopowiedziane, co ma sens w warunkach wieloletniego treningu klasztornego, gdzie praktyka przenika całe życie. W świeckiej codzienności, dzielonej między pracę, rodzinę i obowiązki, precyzyjne instrukcje i uporządkowany program pomagają szybciej zrozumieć mechanizmy praktyki i świadomie rozwijać jej jakość. Czasem to właśnie drobne szczegóły dotyczące uwagi, oddechu czy napięć ciała decydują o zasadniczej różnicy w doświadczeniu medytacji.
„Dlatego powstał program świeckiej medytacji — aby przełożyć doświadczenie wieloletniej praktyki na konkretne instrukcje, które pomagają świadomie rozwijać jej jakość w codziennym życiu.”

Nie chodzi o wykonanie instrukcji
W 2023 roku opracowałem przedstawioną dalej metodę jako prowadzoną praktykę trwającą około 25–30 minut, stopniowo wprowadzającą kolejne aspekty medytacji. Początkowo służyła mi do wprowadzania uczestników warsztatów w zazen. Chciałem pokazać, że medytacja nie polega na wymuszaniu koncentracji, kontrolowaniu każdej myśli ani siłowym osiąganiu spokoju, podobnie jak jej istota nie sprowadza się do recytacji sutr czy wykonywania pokłonów. Najważniejsza jest jakość samej praktyki, która pomaga uwolnić się od natłoku myśli i emocji, przywrócić umysłowi spokój i głębię oraz zwiększyć jego otwartość na zmianę. To rodzaj wewnętrznego resetu, który pozwala wyjść poza utrwalone schematy reagowania i odzyskać dostęp do bardziej naturalnego, swobodnego sposobu doświadczania siebie i rzeczywistości.
Programu nie należy traktować jako procedury, którą trzeba wykonać bezbłędnie, lecz jako mapy doświadczenia. Pomaga ona rozpoznać kolejne fazy praktyki, dostrzec różnice między nimi i zrozumieć, które aspekty wymagają dalszej pracy. Początkowo warto korzystać z prowadzenia nauczyciela, by stopniowo przyswoić strukturę i nauczyć się samodzielnie rozpoznawać poszczególne etapy.
Struktura ma wspierać praktykę, a nie jej ograniczać. Zbyt sztywne trzymanie się instrukcji może przesłonić jej cel, ale równie przedwczesne odrzucenie może uniemożliwić dostrzeżenie subtelności, których jeszcze nie znamy. Istotne jest znalezienie równowagi między precyzją metody a otwartością na bezpośrednie doświadczenie.
Praktyka pozostaje zawsze osobistym doświadczeniem, dlatego instrukcje można z czasem dostosowywać do własnych potrzeb. Warto jednak robić to ze zrozumieniem funkcji poszczególnych elementów. Doświadczony nauczyciel może pomóc rozpoznać błędy postawy, niepotrzebne napięcia oraz subtelności oddechu i relaksacji, które trudno zauważyć samodzielnie.
Dlaczego pracujemy z oddechem i jego liczeniem?
Zaczynamy od Susokukan. To praktyka liczenia oddechów, stosowana w tradycji zen jako metoda stabilizowania uwagi. Łączy dwa proste elementy: naturalny proces oddychania i liczenie, które pomaga zauważyć, gdzie kieruje się nasza uwaga.
Oddech pozostaje w ścisłym związku z ciałem, emocjami i stanem umysłu. Zmienia się pod wpływem stresu, napięcia i wysiłku, a jednocześnie możemy świadomie na niego wpływać. Dzięki temu staje się dostępnym punktem wyjścia do obserwowania relacji między tym, co dzieje się w ciele, a tym, jak funkcjonuje nasz umysł.
Liczenie pomaga zebrać rozproszoną uwagę, ale ujawnia również nasze nawyki: skłonność do kontrolowania, wymuszania i poprawiania doświadczenia. W praktyce uczymy się zauważać te reakcje, rozpoznawać różnicę między obserwowaniem oddechu a ingerowaniem w jego rytm oraz stopniowo rezygnować z niepotrzebnego wysiłku.
Z czasem liczenie może przestać być potrzebne, a oddech pozostaje punktem odniesienia dla uwagi. Nie chodzi już o to, by oddychać w określony sposób, lecz by świadomie doświadczać oddechu takim, jaki jest.
To prostsze, niż mogłoby się wydawać. I trudniejsze, niż zwykle zakładamy.
Sześć etapów praktyki
W tradycji Susokukanu wyróżnia się sześć etapów, nazywanych również sześcioma cudownymi bramami. Nie należy rozumieć ich jako sześciu niezależnych technik ani obowiązkowych poziomów zaawansowania. Są sposobem opisywania zmian zachodzących w praktyce. Nazywa się je Jo, Su, Zui, Shi, Kan i Gen.W tradycyjnym treningu etapy te mogą rozwijać się stopniowo, jako naturalny rezultat wieloletniej praktyki. W proponowanym programie poznajemy je najpierw osobno, aby następnie łączyć je w jeden cykl podczas każdej sesji medytacyjnej. Zachowanie tej struktury nie służy mechanicznemu odtwarzaniu kolejnych kroków, lecz świadomemu angażowaniu uwagi i tworzeniu warunków, w których ciało, umysł i układ nerwowy mogą stopniowo uczyć się stabilności, rozluźnienia i spokojniejszego reagowania.
- Jo — wejście. Zaczynamy od obecności. Nie musimy niczego osiągać ani poprawiać. Zauważamy ciało, oddech i aktualny stan umysłu.
- Su — liczenie. Liczymy oddechy, dając uwadze proste zadanie. Kiedy się rozprasza, wracamy do liczenia, bez karcenia siebie.
- Zui — podążanie. Stopniowo rezygnujemy z liczenia i podążamy za naturalnym ruchem oddechu. Uwaga staje się mniej aktywna, a bardziej ciągła.
- Shi — zatrzymanie. Rozproszenie słabnie. Nie oznacza to zatrzymania oddechu ani przymusowego wyciszenia myśli. Chodzi o uspokojenie umysłu, który nie musi już nieustannie przeskakiwać między przedmiotami.
- Kan — obserwowanie. Zaczynamy wyraźniej dostrzegać to, co się pojawia: myśli, odczucia, napięcia i reakcje. Nie tylko podążamy za doświadczeniem, ale również rozpoznajemy jego naturę.
- Gen — zwrócenie ku sobie. Uwaga obejmuje także tego, kto doświadcza. Przyglądamy się własnym reakcjom, przywiązaniom i sposobom konstruowania obrazu siebie.
Program świeckiej medytacji utrzymuje praktyczny wymiar etapów: od skupienia uwagi na oddechu, przez rozwijanie zdolności do jednopunktowej koncentracji, aż po bardziej bezpośrednie poznawanie doświadczenia. Szczególne znaczenie mają dwa pierwsze etapy — liczenie i podążanie. Stanowią podstawę, do której można wracać, kiedy uwaga staje się rozproszona. Nie ma powodu uważać ich za mniej wartościowe tylko dlatego, że są proste. Podstawy nie przestają być potrzebne wraz z doświadczeniem.

Praktyka jako ruch, nie drabina
Możemy opisywać medytację jako proces, w którym skupienie prowadzi do wyciszenia, a wyciszenie umożliwia uważniejszą obserwację. W praktyce nie przebiega to jednak zawsze liniowo. Czasem wystarczy kilka oddechów, by ustabilizować uwagę. Innym razem przez całą sesję wracamy do liczenia. Możemy doświadczyć głębokiego spokoju, a następnego dnia mieć trudność z utrzymaniem uwagi choćby przez chwilę. Jednak ustabilizowanie metody pomaga indykować kolejne kroki.
Nie oznacza to regresu. Medytacja nie polega na mechanicznym gromadzeniu osiągnięć. Poszczególne etapy mogą pojawiać się jednocześnie albo wymagać wielu sesji, zanim nauczymy się je rozpoznawać. Do podstaw wracamy przez lata, za każdym razem odkrywając w nich coś nowego.
Praktykę można porównać do nauki utworu muzycznego. Zapis nutowy porządkuje dźwięki i pozwala rozpoznać strukturę, ale nie zastępuje słuchania. Można bezbłędnie odtworzyć zapis, a mimo to nie usłyszeć muzyki. Z czasem, gdy znamy utwór coraz lepiej, przestajemy skupiać się na pojedynczych nutach i zaczynamy doświadczać całości.
Podobnie jest z medytacją. Program pomaga poznać strukturę praktyki, ale nie zastępuje bezpośredniego doświadczenia. Powtarzanie nie służy osiąganiu perfekcji, lecz rozwijaniu coraz większej wrażliwości na subtelności, które wcześniej pozostawały niezauważone lub ujawniają się wraz ze zmianami w naszym życiu.
Z czasem coraz rzadziej potrzebujemy świadomie kierować się instrukcjami. Uczymy się rozpoznawać, kiedy uwaga potrzebuje prostego zadania, kiedy możemy podążać za oddechem, a kiedy warto zrezygnować z dalszego kierowania uwagą i pozostać przy tym, co się wydarza.
Celem programu nie jest osiąganie szczególnego stanu medytacyjnego każdego dnia. Chodzi o rozwijanie świadomości i jakości przeżywania codzienności. Praktyka zaczyna się na poduszce, ale nie jest po to by się na niej kończyć.
Jej podstawowym przesłaniem jest to by nie próbować stać się kimś innym. Przyjrzeć się temu, kim jesteśmy. Odkryciu, że jesteśmy czymś znacznie większym, a jednocześnie nauczenia się wyraźniej dostrzegać tego małego, co już się wydarza tu i teraz.

GEN — głębia
Japoński znak 玄 (gen) odnosi się do tego, co głębokie, subtelne i nie w pełni uchwytne — do wymiaru doświadczenia, który odsłania się, gdy wykraczamy poza to, co oczywiste i nawykowe.
Jednym z filarów GEN practice jest medytacja rozumiana jako systematyczne poznawanie własnego doświadczenia. Poprzez pracę z uwagą, oddechem i ciałem uczymy się rozpoznawać własne reakcje, uwalniać się od automatycznych schematów i wyraźniej dostrzegać siebie oraz otaczającą nas rzeczywistość.

